Stoczniowcy chorzy po starciach z policją

Kategoria: Wiadomości

Chcą wyjaśnień. Stoczniowcy po starciach z policją zamierzają zawiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa. Ich zdaniem po gazie pieprzowym nie byłoby takich obrażeń, jakie ma część stoczniowców. Ponad dwudziestu zaraz po manifestacji udzielono pomocy lekarskiej - mówi Radiu ZET wiceszef Solidarności w Stoczni Gdańskiej, Karol Guzikiewicz.

Dziś pozostali stoczniowcy też idą do lekarza, bo jak mówią, źle się czują. “Słabo się czuję, bąble mam na rękach. Ciężko się oddycha” – mówi jedne z nich. “Mam chrypę, słabo się czuję, wymiotowałem i dusiłem się. Będę żądał rozliczenia tych bydlaków, którzy mnie tak załatwili” – dodaje kolejny. Według stoczniowców złamano też prawo o zgromadzeniach publicznych, bo nie wzywano do rozejścia w czasie starcia z policją, ale dopiero po interwencji.

“Policja nie biła stoczniowców tylko broniła dostępu do wydzielonej strefy przed budynkiem, w którym odbywał się szczyt” - tłumaczy użycie siły przeciwko demonstrantom, wicepremier i szef MSWiA, Grzegorz Schetyna. “To miała być pokojowa demonstracja, a stoczniowcy złamali umowę” - dodał dzisiejszy Gość Radia ZET. Jego zdaniem policja musiała zareagować i zareagowała. 

więcej



Komentuj artykuł

Kod obrazka Wersja głosowa
Przeładuj obrazek

Podgląd komentarza: